Historia uczestnictwa na międzynarodowej wystawie malarstwa i rzeźby w Monte Carlo w 1962 roku


Nadeszło zaproszenie do wzięcia udziału w międzynarodowej wystawie malarstwa i rzeźby w Monte Carlo. Był to dla mnie wielki zaszczyt, trzy lata po ukończeniu studiów na Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, otrzymać zaproszenie do wzięcia udziału w międzynarodowej wystawie sztuki. Zaproszenie, zostało przez tak młodego artysty jakim byłem, euforycznie przyjęte. Na uczestnictwo w wystawie trzeba było uzyskać zezwolenie Ministerstwa Kultury i Sztuki, ponieważ udział równoznaczny był z reprezentacją kraju. Opłata uczestnictwa wynosiła 50 dolarów. I tu zaczęły się trudności w państwie socjalistycznym: Posiadanie dewiz było prawnie zabronione. Wybór zaproszonych i tym samym przydział kupna dewiz od państwa podlegał Ministerstwu Kultury i Sztuki. Ministerstwo wybrało z zaproszonych kandydatów trzech artystów, którym pozwolono kupić od państwa 50 dolarów na opłatę. Procedura wyboru trwała tydzień czasu. Miałem szczęście znaleść się w tej trójce. Po opłaceniu należności nic więc nie stało na przeszkodzie by zapakować moje dwa obrazy i zanieść do przesyłki na Urząd Celny. W rubryce deklaracji celnej p. t. zawartość, wpisałem dwa obrazy na wystawę. „Czy te obrazy są dziełami sztuki”, zapytał urzędnik celny. Naturalnie są to dzieła sztuki była moja odpowiedź. „Przykro mi” odpowiedział ten urzędnik. „Dzieła sztuki nie mogą być wywożone z kraju. Tej paczki nie wolno nam wysyłać z kraju”. Uczestnictwo w wystawie jest potwierdzone, dewizy wpłacone, ale obrazy nie mogą opuścić kraju. Moje wysiłki, podróże do ministerstwa w Warszawie i wszystkie starania zostały zniweczone przez kilka słów celnika. Postanowiłem interweniować w Urzędzie Kultury Wojewódzkiej Rady Narodowej w Katowicach. Sympatyczny urzędnik wydziału kultury wytłumaczył mi, że są takie zarządzenia i przeciwko tym przepisom nic się zrobić nie da. Było mu przykro odprawić mnie bez skutku,więc zaproponował wpisać w dokument wywozu notkę „nie są dziełami sztuki” i potwerdził podpisem i pieczątką. Po czym paczka bez przeszkód wysłana została w „świat”.

Krótko po otwarciu wystawy nadeszła ekspresowa wiadomość z Monte Carlo, w której mi gratulacje za uzyskane specjalne wyróżnienie Jury składają z równoczesnym zaproszeniem o przybycie na uroczystość przekazania nagrody, która odbędzie się za dziesięć dni. Jaka naiwność w myśleniu na zachodzie pomyślałem. Gdyby oni wiedzieli, że od złożenia wniosku i ewentualnego pozwolenia uzyskania paszporu na wyjazd za granicę upływa conajmniej pół roku. W gazetach i czasopismach ukazała się wiadomość o honoracji polskiego artysty Norberta Paprotnego na międzynarodowej wystawie. Po zakończeniu wystawy obrazy zostały wysłane powrotnie do adresata z dopiskiem „porto zostanie opłacone przez odbiorcę”. Nieofrankowane paczki z zachodu muszą być opłacone w dolarach. Posiadanie waluty zachodniej jest nie legalne i sądownie karalne, chociaż na „czarnym rynku” bez wielkich przeszkód możno dolary kupić. Przetargi, z Ministerstwym Kultury i Sztuki o uzyskanie zezwolenia na kupno dewiz w celu opłacenia porta paczki trwały trzy miesiące. W końcu pozwolono mi opłacenie porta paczki i trzymiesięczne magazynowanie paczki z obrazami, w złotówkach polskich. Radość z otrzymania wyróżnienia na międzynarodowej wystawie była wielka, lecz pszysięgałem sobie, że nigdy więcej nie będę brał udziału w wystawie za granicą.